Pod Orzechem w Baborowie. Ludzie przyjeżdżają tu z bardzo daleka, aby spróbować ich lodów

Do Baborowa pojechaliśmy specjalnie, aby spróbować tych lodów. Była wakacyjna niedziela, więc nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł. Sława Lodziarni pod Orzechem sięga daleko poza region. Stanęliśmy więc grzecznie w kolejce, ale naprawdę było warto.

Baborów to malutkie miasteczko na Opolszczyźnie niedaleko granicy z Czechami, które wygląda troszkę, jakby czas zatrzymał się tutaj we wczesnych latach 90. Pewnie nigdy byśmy tu nie dotarli, gdyby nie słynna Lodziarnia pod Orzechem Tomasza Szypuły.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Kulinarna Polska (@kulinarna_polska)

W 2021 roku lody z Baborowa „Cud, miód i orzeszki” na jogurcie greckim zdobyły nagrodę specjalną w kategorii – najlepszy smak Europy podczas Gelato Festival World Masters w Bolonii. Laury zbierały też lody borówkowe spod ręki pana Tomasza.

Trofea dumnie prezentują się w gablotce, która rzuca się w oczy zaraz po wejściu do cukierni, ale żeby je zobaczyć, w lipcową, upalną niedzielę najpierw trzeba odstać swoje w kolejce lodożerców ciągnącej się aż na ulicę.

Gdybyście też trafili tu w takim momencie i mieli dylemat, czy warto, my absolutnie nie żałujemy. Jedne z najlepszych lodów jakie do tej pory jedliśmy – robione metodami rzemieślniczymi, o prostych i naturalnych, ale ciekawych smakach.

Menu lodziarni jest bardzo krótkie, kilka deserów lodowych, bita śmietana i oczywiście lody na gałki w kilkunastu gatunkach.

Zamawiamy klasyczne smaki: oczywiście borówkowe, ale też waniliowe, orzechowe, pistacjowe i czekoladowe. Do wafelków i pucharków. A do tego kawa. Lody w wafelku dostajemy od razu, te w pucharkach pojawiają się na stoliku (jakimś cudem udało nam się usiąść w ogródku) pojawiają się po około 10 minutach. Wyglądają pięknie, gałki są ogromne, wreszcie pora ich spróbować.

Lody są niezwykle kremowe i puszyste, pełne w smaku, wyraźnie czuć śmietankę i dodatki. Żadnych sztucznych aromatów, nie aż tak słodkie. Po zjedzeniu trzech gałek człowiek nie ma poczucia, że przesadził z cukrem, można by się pokusić nawet o więcej. Smak borówkowy, niesamowity. Wyraźnie czuć owoce, lekko kwaśne, no i ten kolor. Najbardziej jednak smakowały nam orzechowe, bardzo aromatyczne, z bardzo subtelną słoną nutą. Mistrzostwo.

Deser w pucharku też bardzo udany i nie przekombinowany. Na lodach wylądowały owoce, prawdziwa bita śmietana i polewa. Baliśmy się, że porcja jest za duża, ale ten deser po prostu bardzo przyjemnie się je, więc całkiem szybko zniknęła.

Do lodów zamówiliśmy czarną kawę i tu plus za użytą mieszankę. Świetnie przełamywała słodkość deserów. Gdy będziecie w tej części Opolszczyzny, żal nie wstąpić.

Za dwa pucharki sezonowe, dwa wafelki po trzy gałki i dwie kawy zapłaciliśmy 102 złote. Rachunek niestety gdzieś się zgubił.

A jeśli okaże się, że w lodziarni nie ma wolnego stolika, po drugiej stronie ulicy jest ładny park, dużo osób z lodami w ręku maszeruje właśnie tam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj