Małej cukierni Rurki z Wiatraka groziło bankructwo, ale zdarzył się cud. Teraz nie wyrabiają z produkcją

Foto: Facebook/@RurkiZWiatraka

Epidemia koronawirusa i towarzyszące jej obostrzenia to bardzo trudny czas dla szeroko pojętej gastronomii. Na własnej skórze przekonali się o tym właściciele małej warszawskiej cukierni Rurki z Wiatraka. Było już tak źle, że zajrzało im w oczy bankructwo. Potem jednak wydarzyło się coś niesamowitego. Doszło wręcz do tego, że cukiernia musiała wprowadzić limit sprzedaży swoich rurek na jedną osobę, aby starczyło dla wszystkich stojących w ogromnych kolejkach.

O cukierni Rurki z Wiatraka istniejącej od 1958 roku mówiły i pisały w ostatnim czasie nawet ogólnopolskie media. Zaledwie 5 listopada jej właściciele zwrócili się na Facebooku z apelem do klientów w związku z trudną sytuacją ekonomiczną, w której znalazła się rodzinna firma.

„Przetrwaliśmy okropne czasy PRLu, byliście z nami, kiedy zmieniał się ustrój, zaznaczaliście, że jesteśmy dla Was ważni. Kilka lat temu, kiedy zawisło nad nami widmo wyburzenia pawilonów, walczyliście o nas jak lwy i udało się wszystko odroczyć. Dziś też prosimy o pomoc” – napisali właściciele. „Wszyscy przedsiębiorcy liczą straty i nie zanosi się na to, by było lepiej. Nasze rodzinne, tradycyjne przedsiębiorstwo ledwo dyszy. Zakaz spożywania posiłków na ulicy wbił nam nóż prosto w serce i mimo prób wyjścia z sytuacji obronną ręką, dodawano kolejne obostrzenia. Niestety grozi nam bankructwo. Jakoś dawaliśmy radę do tej pory, ale teraz nie mamy praktycznie wyjścia, dlatego postanowiliśmy zwrócić się do Was z apelem i prośbą, by wspierać lokalne przedsiębiorstwa”.

Na reakcję klientów cukiernia nie musiała długo czekać. W kolejnych dniach zaczęły ustawiać się przed nią gigantyczne kolejki. Zdecydowano się wręcz na wprowadzenie limitu sprzedaży do 10 rurek z kremem na 1 osobę, aby starczyło dla wszystkich czekających.

„Ogrom dobra, który nas od wczoraj zalewa jest nieprawdopodobny, nas to cieszy i raduje i kłaniamy się Wam wszystkim w pas” – napisała ekipa cukierni już 7 listopada.

Rurkowe szaleństwo trwa, cukiernia wyprzedaje całą produkcję, konieczna była wręcz przerwa techniczna. Firma gra fair play – zachęca swoich klientów, aby zaglądali też do innych punktów gastronomicznych w okolicy, które starają się przetrwać, sprzedając swoje wyroby wyłącznie na wynos.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj