Kelnerzy zostali kurierami i nie chcą wracać. W gastronomii brakuje rąk do pracy

Po wielu miesiącach zastoju spowodowanego epidemią koronawirusa i obostrzeniami restauracje, kawiarnie i bary ponownie będą mogły obsługiwać gości na miejscu – o ile będzie komu przygotować jedzenie, a następnie je podać i posprzątać. Wiele osób zatrudnionych w branży gastronomicznej w ostatnich miesiącach zmieniło zawód i nie zamierza już wracać.

Z danych Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej wynika, że w ubiegłym roku pracę straciło 200 tys. pracowników gastronomii. Część lokali, ograniczając się wyłącznie do obsługi na wynos, musiała mocno zredukować zatrudnienie, inne po prostu nie wytrzymały przeciągających się obostrzeń i zostały zamknięte. Kucharze, kelnerzy czy barmani musieli więc poszukać zatrudnienia w innych branżach.

Jak w rozmowie z Money.pl powiedziała Magda Gessler, jej udało się utrzymać zatrudnienie w swoich lokalach, ci jednak, którzy przeprowadzili redukcje, mają problem z otworzeniem zespołów „bo kelnerzy już się zadomowili w warsztatach samochodowych”. Byłych pracowników gastronomii można znaleźć w branży kurierskiej czy transportowej.

„W serwisie OLX można znaleźć ponad 3,1 tys. ofert na stanowisko kelnera i 4,1 tys. na kucharza. W serwisie Pracuj.pl poszukiwanych jest natomiast 330 kelnerów i 640 kucharzy” – wylicza serwis Money.pl.

Na brak pracowników wpływ ma także nauczanie zdalne i brak studentów, którzy wrócili do rodzinnych miast. Część osób nie chce wracać do poprzedniej pracy w obawie, że po kilku miesiącach wraz z nową falą zachorowań lokale znów zostaną zamknięte.

To wszystko sprawia, że właściciele firm gastronomicznych, aby przyciągnąć pracowników, oferują coraz wyższe pensje, co ostatecznie odbije się na rachunkach płaconych przez klientów.

Gastronomia w ogródkach zostanie otwarta 15 maja, wewnątrz lokalu będzie można zjeść od 28 maja.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj